Rejestr czarnych owiec
Certyfikacja energetyczna budynków jako produkt nowy, wciąż jest jeszcze modyfikowany. Kolejne zmienione przepisy prawa budowlanego pozwolą stworzyć listę „czarnych owiec”.
Świadectwa energetyczne wystawiane są od 1 stycznia 2009 roku. W kilka miesięcy później Ministerstwo Infrastruktury dla osób chcących sporządzać owe certyfikaty zorganizowało pierwsze egzaminy. Te, począwszy od 23 marca br., można zdawać co miesiąc. Otrzymanie pozytywnego wyniku w części pisemnej jest warunkiem dopuszczenia do części praktycznej egzaminu. Pomyślne jego zdanie jest równoznaczne z otrzymaniem uprawnień do sporządzania paszportów energetycznych.
Osoby, które uzyskały uprawnienia w wyniku egzaminu lub ukończenia odpowiednich studiów podyplomowych podlegają wpisowi do rejestru uprawnionych do sporządzania świadectw charakterystyki energetycznej. W chwili obecnej listę tworzy 267 nazwisk z całej Polski. Większość spośród wymienionych tam osób znalazła się w wyniku ukończenia odpowiednich studiów podyplomowych, a tylko 34 osoby zdawało egzamin, z czego 8 pochodzi z województwa mazowieckiego. Tyle statystyk, do rzeczy jednak.
Planowane zmiany prawa budowlanego przewidują, że osoby, które otrzymały swoje uprawnienia i trafiły do rejestru, będą musiały się ubezpieczyć od odpowiedzialności cywilnej. Dzięki temu, gdy zdarzy się błąd, którego istnienie narazi na szkodę właściciela mieszkania lub budynku, ten będzie mógł dochodzić odszkodowania z polisy certyfikatora.
To dość wyraźne wskazanie wielkiej odpowiedzialności osoby sporządzającej paszport energetyczny. Jednocześnie musi ona być świadoma, że zdobyte w wielostopniowym postępowaniu kwalifikacyjnym (kurs, egzamin pisemny a potem praktyczny) uprawnienia stosunkowo łatwo stracić. Minister Infrastruktury ma bowiem prawo podjęcia decyzji o ich odbiorze wobec osób źle wywiązujących się ze swoich obowiązków, świadomie lub nie, wystawiających świadectwa z błędami. Uprawnienia stracą również skazani prawomocnym wyrokiem za popełnienie m.in. przestępstwa gospodarczego. Co z nimi? Otóż projekt nowelizacji prawa budowlanego przewiduje elektroniczną rejestrację osób „wykluczonych".
Pocieszeniem dla owych "czarnych owiec" powinien być fakt, że mogą się one ponownie ubiegać o uprawnienia. Wcześniej jednak muszą pomyślnie przejść egzamin, przy czym nie ma znaczenia, w jaki sposób pierwotnie osoby te nabyły swe prawa do sporządzania świadectw.
W celu zapobieżenia jakimkolwiek dwuznacznym sytuacjom, stawiającym w wątpliwość jakość paszportu, ustawodawca proponuje również ograniczenia w wydawania certyfikatów przez zarządców budynków, projektantów czy innych osób uczestniczących w procesie budowalnym budynku, dla którego wystawiane jest świadectwo.
Wszystko to słuszne niby, pytanie tylko: jak resort zamierza kontrolować proces certyfikacyjny i kto poniesie koszty każdorazowego audytu? Inna rzecz, która się nasuwa: co z ponownym zdobywaniem uprawnień przez osoby pozbawione ich prawomocnym wyrokiem sądu? Czy nie powinno się wykluczać ich trwale?
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



